Strona główna»Gdzieś tam

Ostatnia wycieczka tego pięknego roku – NY#7

Moja ostatnia wycieczka zaczęła się dość stresowo, albowiem pierwszy raz miałam chodzić i jeździć po NY sama. W tej kwestii nie mam pewności przeważnie, a droga z Queens na Brooklyn długa. Najpierw do metra 20 min piechotą  –  trafiłam :) Potem 3 przystanki jechałam na Roosvelt, tam przesiadłam sie do ekspresu F i w ciągu godziny dojechałam na King Highway.

Tam już tylko poczekałam na swoich chłopaków. Tomek mi oczywiście co jest gdzie zaczął objaśniać i w ogóle za przewodnika robił i już nie czułam sie niepewnie. Czytaj więcej »

17.01.2014 Gdzieś tam

Tak piszę sobie i się dzielę… – NY #6

19, 20 września, schyłek lata… Nawet nie myślałam o tym, bo właśnie na te dwa dni czekałam, żeby sie spotkać z Kingą i poznać osobiście Małgosię, Kingi koleżankę ze szkoły i naszą koleżankę z forum NK. Przyjechały rano w sobotę, błądząc deczko po NY. ale trafiły. Małgosię od pierwszego spojrzenia odebrałam pozytywnie. Same dobre odczucia. Wszystkie znamy Jozefa ;) To było widać i słychać i Gosia też to potwierdziła. Cieszę sie z tej nowej? starej? znajomości. W międzyczasie gadałyśmy aż milo, a w głównym programie miałyśmy niezłe latanie. W sobotę zaliczyliśmy wiele nowojorskich atrakcji. Tomek był naszym przewodnikiem pieszczotliwie przez Małgosię kierownikiem zwanym. Czytaj więcej »

16.01.2014 Gdzieś tam

W doborowym towarzystwie u Madame Tussauds – NY #5

Na Times Square jest dom, gdzie mieszkają wielkie figury. Aktorzy, piosenkarze, politycy i sportowcy, a nawet bohaterowie bajek dla dzieci. Zastanawialiśmy sie czy tam iść… Tomek zapytał, po co i stwierdził, że go to nie kreci. Kamil był raczej niezdecydowany, ja nie nalegałam, ale przyjechała Kinga z Małgosią i sprawa sie przesądziła. Przechodziliśmy nieopodal i stojący przed drzwiami Morgan Freeman wydawał się jakby zapraszać do środka. Ulegliśmy więc pokusie zobaczenia tych sławnych i wielkich ludzi w naturalnych proporcjach….Chłopcy się dostosowali i szarpnęliśmy się na drogie dość bilety. Czytaj więcej »

13.01.2014 Gdzieś tam

Miasto kontrastów – NY #4

No i jestem w wielkim zadziwiającym mnie mieście. I piękne i brzydkie i czyste i brudne, a jednak imponujące. Zobaczyłam już sporo, bo mnie chłopaki po mieście obwożą i latamy zwiedzając co najważniejsze. Byliśmy na wysokim budynku Rockefeller Plaza, żeby panoramę podziwiać. Manhattan jest powalający. Wszystko monumentalne, aż mnie szyja rozbolała od patrzenia w górę. Chodziliśmy wiec po 5 ave. po Rockefeller Center, po Times Square gdzie neony i błyskające reklamy po oczach biją, a tłum wielki spaceruje cuda te podziwiając. Czytaj więcej »

12.01.2014 Gdzieś tam

Byłam w kosmosie… – NY #3

Byłam wczoraj w kosmosie. Położyłam się na fotelu i odleciałam. Najpierw na horyzoncie były lasy, miasta, góry i doliny, a nade  mną błękitne niebo i nagle z jakąś siłą niebywałą niebo zaczęło się zbliżać i lotem błyskawicy znalazłam się w kosmosie. Widziałam ziemię zawieszoną w przestrzeni niczym cudowny klejnot i poczułam dumę i zachwyt wielki, że mieszkam na tak przepięknej planecie. Czytaj więcej »

11.01.2014 Gdzieś tam

Mówią wieki – NY #2

W Muzeum Historii Naturalnej wędrowałam po świecie ludzi i zwierząt na przestrzeni wielu milionów lat. Świat dinozaurów fascynujący swą wielkością i dziwnością, świat ludzi żyjących na wszystkich kontynentach od zarania wieków… Niesamowite… Czytaj więcej »

10.01.2014 Gdzieś tam

Pierwsze wrażenie? – NY #1

„To, co do tej pory widziałam w NY nie podoba mi się. Kurcze, ełcki paskudny dworzec przy tutejszych stacjach metra to wersal. Wszędzie jest brudno i śmieci stoją i się wiewają, a Tomek mówi, że to jedna z czystszych dzielnic. To ja nie jestem ciekawa brudniejszych. Po czystej zieloności Irlandii Ameryka jest okropna. Śmieci, beton, metal i szkło nie są moimi ulubionymi elementami. Mam tylko nadzieje, że będzie tu coś, co mi się spodoba…”

Czytaj więcej »

05.01.2014 Gdzieś tam

Nad morzem

To było jakiś czas temu…

Orzechowo, wiosenne warsztaty szkolne. Zdjęcie zrobione przez moją koleżankę, z którą byłyśmy na wagarach. Ja – wyjątkowo pilna studentka nawiałam z zajęć. Okazuje się, że nie tylko ja, bo właściwie prawie cała nasza grupa w geście protestu zrezygnowała z udziału w lekcji hipnozy i wędrowała po nadmorskich plażach i lasach. Uznaliśmy to za lepsze wykorzystanie czasu. Nie dlatego żebyśmy coś przeciw hipnozie mieli jako takiej. Nasz protest był skierowany przeciwko prowadzącemu te zajęcia. Myślę jednak, że to temat na oddzielne wspomnienie.

01.01.2014 Gdzieś tam

do góry