Chmury zachwycały mnie od zawsze. Lubiłam, lubię i będę lubiła patrzeć w chmury. Myślę, że nie jestem jakimś wyjątkiem. Przypomina mi się wiersz Tuwima – „Dyzio marzyciel”. Wiersz jest taki, że co wrażliwsze dusze wciąga w marzenia. Nie pamiętam w której to było klasie, ale jakoś tak na początku szkoły podstawowej uczyliśmy się go na pamięć. Po kolei każdy z nas wychodził na środek klasy i recytował. Jedna z tych recytacji była tak sugestywna, a rozmarzony chłopak, wpatrzony w sufit, tak się wczuł w rolę, że został Dyziem. Tak, tak, przez całą podstawówkę mówiliśmy do Marka Dyzio, nawet pani Łepkowska od fizyki znała ksywki chłopaków i siedząc na podwiniętych kolanach, oczywiście na krześle, opierając się łokciami, oczywiście o biurko, wysuwając do przodu głowę, mówiła – Dyzio, do tablicy! Był też Sisi, Mysza, Pipa, Wołek, Śmietana… Jeśli ktoś pamięta jakieś inne z naszej klasy przezwiska, niech napisze… Czytaj więcej »