Vedicowej drogi ciąg dalszy

3 maja 2011 r przywiozłam do domu dyplom. Hura! Jestem nauczycielką metody, którą lubię, która zagrała w moim życiu piękną melodię. Teraz mogę ją przekazać dalej, niech inni też się cieszą, niech korzystają i poczują jak łatwo można zostać twórcą. To takie wspaniałe położyć przed sobą czyste płótno, wziąć farby i działać. Czytaj więcej »

26.07.2014 W pracowni

Rozmowa niebyła

– Jaką kobietą jestem w twoich oczach?
– ……………Piękną…………..
– Piękną, tą niespotykaną pięknością,
która promienieje wewnętrznym światłem.
– ……………Mądrą……………
– Mądrą, tą pierwotną mądrością
dzikiej i prawdziwej kobiety
pogodzonej z naturą, a skłóconej
ze światem sztucznych prawd. Czytaj więcej »

24.07.2014 W życiu

Moja droga vedicowa

Zdecydowałam się nie być nauczycielem rekomendowanym, postanowiłam być nauczycielem wolnym. To zadziało się chyba w mojej podświadomości, bo wtedy jeszcze nie wiedziałam co to znaczy i jak się to rozwinie. Było zamieszanie, był podział i długie dyskusje. Myślę, że skoro Curt za życia nie wprowadził biznesowych norm, do których trzeba się stosować, to po śmierci tym bardziej tego nie uczynił. Dużo nauczał o wolności i mówił, że Vedic Art to wolność. Ważną rzeczą jest zachować czystość tej metody. Sprawić, żeby trwała w takiej postaci, w jakiej została stworzona, a nie wkładanie jej w ramy struktur i biurokracji. Pytanie: Czy potrzebna jest hierarchia i podporządkowanie? Czy naprawdę do każdej metody trzeba dopisywać politykę? Czy z tak pięknych idei trzeba robić biznes? Czytaj więcej »

22.07.2014 W pracowni

Vedicowa droga

Nie wiem skąd mi się wzięło pragnienie zostania nauczycielem Vedic Art. Może z tego, że nauczanie jest we mnie? W końcu przez wiele lat uczyłam zawodu dziewczyny i dobrze się w tym czułam? A może to pragnienie powstało jeszcze wcześniej? Wtedy, gdy ustawiałam w rzędzie swoje lalki i dawałam im wykłady pouczającym głosikiem? W każdym razie wyjeżdżając ze Śpiglówki postanowiłam kontynuować swoją vedicową drogę. Więc, gdzie na drugi stopień? Wiedziałam, że chcę poznać jeszcze innych nauczycieli. Padło na Magdalenkę Marcinkowską. Jak ją poznałam? Czytaj więcej »

21.07.2014 W pracowni

Moja droga do Vedic Art. Jak to się zaczęło?

W 2011 roku 3 maja otrzymałam dyplom nauczyciela Vrdic Art i od tamtej pory organizuję warsztaty. To był dla mnie ważny czas, zrealizowałam swoje marzenie.

O tym jak  zaczęła się moja przygoda z tą genialną metodą rozwoju kreatywności chcę opowiedzieć. Jest to ważny element mojego życia i dlatego przygotowałam cykl opowieści o Vedic Art. Czytaj więcej »

13.07.2014 W pracowni

Tekstylni

Nareszcie lato! Dzisiaj mieliśmy 30 stopni ciepła, lekki wietrzyk i piękne białe chmurki. Taka pogoda sprzyja plażowaniu, pojechaliśmy więc nad jezioro.  Dość blisko Ełku jest piękna, leśna  plaża nad Sawindą. Gdy ją odkryliśmy kilka lat temu, byliśmy zachwyceni. To było w maju i kwitły mlecze, zrobiliśmy wtedy sporo fajnych zdjęć. Oj, dużo młodsza byłam, jak widzę… Czytaj więcej »

09.07.2014 W życiu

Siła umysłu

Mówisz – masz! Ile razy mi się to zdarzyło? A Tobie? Czasami nie zdajemy sobie nawet sprawy, że wypowiadamy życzenia. Dobrze, jeśli są dla nas korzystne, gorzej, gdy wynikają z lęku. Ktoś, kiedyś powiedział, że lęk, to modlitwa o to czego się boimy. Dlatego niezmiernie ważną rzeczą jest świadoma praca z umysłem. Pewnie, że nie przychodzi to od razu, zbyt długo bowiem wtłaczano nam do głowy różne rzeczy. Najpierw straszyli nas rodzice, potem nauczyciele, a potem to już my sami siebie. Tak, tak, na bazie doświadczeń stworzyliśmy wiele przekonań, nie zawsze dla nas dobrych. One tworzą nasz charakter i kształtują życie. Czytaj więcej »

02.07.2014 W życiu

Nudyści czy naturyści

Używałam tych słów zamiennie, aż w końcu postanowiłam sprawdzić czy znaczą to samo i okazało się, że nie do końca. Nudysta bowiem to człowiek, który po prostu lubi być nago, a naturysta ma do tego całą filozofię. Okazuje się, że naturyzm to jest styl życia. Naturysta integruje się z naturą, chce jej doświadczać całym sobą. Wypoczywa na łonie przyrody całkiem nago, bo w jego mniemaniu ubiór bardziej przeszkadza niż pomaga. Czytaj więcej »

28.06.2014 W życiu

Amber

Długo przeglądałam oferty żeby wybrać najbardziej dla nas odpowiednią. Nie musi być nad samym morzem, ale musi być blisko, bo chodzić to my chcemy bardziej nad morzem niż do morza. Oglądałam i nadziwić się nie mogłam jak różne są propozycje. Ja mam konkretne preferencje, nie lubię zbyt udziwnionych wnętrz, ale najbardziej nie lubię badziewiarstwa. Odrzucały mnie też oferty pazerne, które wszystko wyliczały. A to dodatkowa opłata za parawan, a to za leżak, za rower itd, itp. Dostawałam już oczopląsu od jaskrawych ścian i gierkowskich tapczaników, gdy nagle ukazały mi się wnętrza eleganckie, gustowne i nieprzesadzone. Poczułam spokój i pomyślałam – tak, tu będę się czuła dobrze. Oferta jasna bez dodatkowych opłat za nie wiadomo co. Zadzwoniłam, zamówiłam, wpłaciłam zaliczkę i pojechaliśmy.  Czytaj więcej »

26.06.2014 Gdzieś tam

Ona naga, ja ubrana, czyli wycieczkujemy się…

Jesteśmy nad morzem, więc wypadałoby plażować.  Słońca jednak jak na lekarstwo, wiatr hula jak zwykle. Plecy i tyłek obłożone kefirem, wysmarowane olejem kokosowym i jeszcze żelem jakimś od poparzeń pieką mimo wszystko. Co więc robimy? Ano jedziemy do Ustki. Czytaj więcej »

25.06.2014 Gdzieś tam

Dorota Miśkiewicz i Marek Napiórkowski

W piątek 13 czerwca byliśmy w Papai na koncercie. Wszechstronna wokalistka – Dorota Miskiewicz i pierwsza gitara Rzeczpospolitej – Marek Napiórkowski. To para, którą trzeba koniecznie zobaczyć. Świetne wzajemne porozumienie, sceniczny dialog i kontakt z publicznością sprawiły, że czuliśmy się wyjątkowo. Czytaj więcej »

19.06.2014 Gdzieś tam

U Juliusza

No i stało się. Trzeci obiad taki sam. Dorsz z frytkami i surówkami, a głównie z marchewką. Co to jest, że z uporem maniaka codziennie zamawiamy to samo? Czy takie dobre, czy nam ryb brakowało? Muszę przyznać, że kiedyś kupiłam mrożonego dorsza, usmażyłam i nie smakował mi za bardzo, a ten dorsz Juliusza to mistrzostwo świata. Świeży jest i świetnie usmażony.  Czytaj więcej »

17.06.2014 Gdzieś tam

Rowy

Dziwna nazwa, fajne miejsce. Jestem tu z mężem od kilku dni. Jechaliśmy z Ełku 7 godzin. Trochę długo jak na taką odległość, ale cóż, mazurskie piękne drogi wymuszały wolną jazdę i podziwianie widoków. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem wycinania drzew przy mazurskich drogach, to nie one są przyczyną wypadków, ale bezmyślnie śpieszący się ludzie, którzy nie doceniają ich uroku. No dobrze, jechaliśmy sobie nad morze z nadzieją zażywania kąpieli słonecznych, a tu deszcz i wiatr i pochmurno raczej. Czytaj więcej »

17.06.2014 Gdzieś tam

Niebiańskie wspomnienie

Wczoraj w radiu usłyszałam, że najbezpieczniejszym środkiem lokomocji jest samolot. Od razu pomyślałam, że bez oporów jeździmy samochodami po polskich niebezpiecznych drogach, a ze strachem wsiadamy do samolotu.

Czytaj więcej »

11.06.2014 Gdzieś tam

Pychotki

Tradycyjne placki wszyscy znamy: mało jajek, dużo mąki, mleko, trochę oleju i gotowe. Pomyślałam sobie jak można by je udoskonalić, żeby były lepsze i pożywniejsze. Głównie chodziło mi o redukcję mąki pszennej i mleka. Wymyśliłam  więc przepis, w którym mąki dałam mało, a mleko zastąpiłam jogurtem. zadziwiająco dobrze wyszło. Placuszki są świetne na gorąco, ale i na drugi dzień dobrze smakują. Oto prosty przepis: Czytaj więcej »

05.06.2014 W kuchni

do góry