Budyń i inne takie…
Jakiś czas temu zobaczyłam wpis słynnego blogera Kominka na temat paskudnego nowojedzenia. Właściwie głównie chodziło mu o budyń dr Oetker’a. Fakt, do kitu jest, chociaż takich słów jak Kominek bym nie użyła. Po prostu nie kupuję i już. Od wielu lat sama gotuję budyń i kisiel. Sama piekę chleb i mięsa, sama robię dżemy, piekę ciasta i gotuję obiady. Dlaczego sama? A z tego powodu, że faktycznie teraz jest bardzo dużo pięknie zapakowanych niedobrych rzeczy. Czytaj więcej »